Trasa 'Come Out and Play' - Monachium (26.02.2011)   

Obejrzyj naszą galerię zdjęć



Set List

King of the world
Chequered love
Hey you
Anyplace, anywhere, anytime
Words fell down
Lights down low
Real life
Suicide
Cambodia
Never trust a stranger
View from a bridge
Jessica
Love blonde
Thought it was goodbye
Sleeping satellite
Together we belong
Music Medley
My wish is your command
The second time
This paranoia
You came

Bis 1
Forever young
Get out
You keep me hangin'on

Bis 2
Kids in America



Nagrania video na You Tube:
You Keep Me Hangin'On
Love Blonde
Cambodia
Forever Young
You Came
Kids in America






Kolejny koncert z trasy koncertowej, jaki mieliśmy obejrzeć, miał odbyć się w Monachium. Zbiórka była już dzień wcześniej u Piotrka i o 4 rano wyruszyliśmy razem na lotnisko. Tam czekał na nas Seweryn. Nasz skład nieco się zmienił, a oprócz mnie, Piotrka oraz Wojtka, dołączyli tym razem Ewa oraz wspomniany Seweryn.

Jak zwykle humory nam dopisywały, a niezbyt długi lot nie zmęczył nad zanadto. W Monachium z lotniska od razu przesiedliśmy się do pociągu, który zawiózł nas do centrum, a konkretnie pod sam hotel. Była jeszcze wczesna pora i po odpoczynku wybraliśmy się na miasto. Kupiliśmy między innymi kwiaty dla Kim, bukiet przepięknych róż oraz dodatkowo, po jednej czerwonej różyczce, od każdego z nas.

Koncert Kim miał odbyć się w Muffathalle, czyli w tym samym miejscu, jak dwa lata temu podczas trasy w 2009 roku, gdzie także byliśmy. Tak więc doskonale znaliśmy okolicę, a nasz hotel był niedaleko. Stąd też dosyć późno wyruszyliśmy do hali, co omal nas nie zgubiło, gdy przed wejściem zastaliśmy tłum ludzi. Jednak niczym się nie przyjmując, weszliśmy w tą kolejkę, gdzie nikt nas nie zatrzymał. Przywitaliśmy się z Perfect Fans i stanęliśmy sobie tuż za nimi. Gdy zaczęli wpuszczać na salę, ludzie zaczęli się przepychać, jeden mężczyzna na siłę próbował przecisnąć się i omal nie zgniótł mi palców u ręki. Ale dzięki temu pani z ochrony potraktowała mnie jako osobę pokrzywdzoną i przepuściła nawet mnie nie sprawdzając, co mam ze sobą. I tym o to sposobem wbiegłam na halę, gdy pod barierką stały tylko dwie osoby, i zajęłam dla nas doskonałe miejsca pod sceną. Niestety nasze dobre humory bardzo chciała popsuć nadgorliwa ochrona, która nie pozwoliła nam rozwiesić transparentu. Okazało się, że w Monachium mają całkiem inne przepisy dotycząc bezpieczeństwa, niż choćby w Berlinie i fragment płótna wiszącego na barierce był wielkim problemem. Niestety nawet później panowie nie dawali nam spokoju, chcieli nam nawet zabrać kwiaty dla Kim.

To nieco popsuło nam nastroje, ale staraliśmy się skupić jednak na tym, co działo się na scenie. Po trwającym, jak się nam wydawało, dłużej niż w Berlinie, występie grupy Kellner czekaliśmy już tylko na Kim. Scena w porównaniu z Berlinem była malutka, że piętrowa scena nie mieściła się i została zamontowana tylko jej część. Nie było też wiele wolnej przestrzeni i zastanawialiśmy się, jak Kim wystąpi na tak małej scenie. Jednak nawet tam nie było tak ciasno jak na sali, która dosłownie pękała w szwach. Jak się po koncercie dowiedzieliśmy, sprzedały się wszystkie bilety, choć ja bym nawet powiedziała, że sprzedano ich zbyt wiele, i ludzie się po prostu nie mieścili.
Sama Kim, gdy wyszła na scenę i po dwóch piosenkach się z nami przywitała, była zaszokowana ilością ludzi, jaka zgromadziła się w Muffathalle. Kim dostrzegła również nas, zauważyłam na jej twarzy nie tylko radość ale i zaskoczenie - nie spodziewała się nas w Monachium...

W porównaniu z Berlinem, tutaj staliśmy jeszcze bliżej środka sceny, Kim praktycznie nie schodziła nam z pola widzenia. Śpiewała tak samo rewelacyjnie, żartowała z publicznością, która kolejny raz, spisała się na medal. Atmosfera była bardzo gorąca, a widownia w porównaniu z Berlinem, o wiele bardziej żywiołowa i spontaniczna. Kim zbierała często głośne owacje, którymi była bardzo poruszona. Na 'Forever Young' cała sala przepięknie zaśpiewała piosenkę, pod koniec ucichły wszelkie instrumenty i Kim pozwoliła nam dokończyć utwór, zachwycona naszymi głosami. Niestety już tak dobrze nie było na 'Love Blonde', kiedy to Kim nagle wyciągnęła mikrofon w naszą stronę i okazało się, że z tekstu piosenki pamiętamy tylko 'wowooo'.
26 lutego swoje urodziny obchodził perkusista, Jonathan Atkinson i cała hala zaśpiewała mu Happy Birthday, aż sam solenizant się wzruszył.

Repertuar koncertu był podobny do tego z Berlina, jedynie zmieniono kolejność dwóch piosenek. Pod względem technicznym, koncert był prawie tak znakomity, jak ten w Tempodromie, jednakże bardzo mała scena, i niewielkie pomieszczenie dla publiczności spowodowały, iż do berlińskiej perfekcji nieco zabrakło. Z powodu braku miejsca, wielkie głośniki postawione tuż przed nami były po prostu za głośno. Do tego wciąż czuliśmy zmęczenie po poprzednim koncercie, gdzie szaleliśmy razem z Kim. Momentami uchodziło z nas całe powietrze i nie mieliśmy tyle sił się bawić tak czynnie jak to zawsze robiliśmy. A sprawę pogarszała wysoka temperatura i duchota jakie panowały w hali, co także odczuwała Kim.
Myślę, że to był ostatni koncert Kim w Monachium, w Muffathalle. Kim Wilde nie może dłużej śpiewać na tak niewielkich scenach, w małych halach. Ona i jej niesamowite koncerty zasługują na obiekty typu Tempodrom. Zyskuje na tym także sama muzyka i nagłośnienie jest rewelacyjne. Jednak nawet gdy się wymieni kilka negatywów z każdego koncertu Kim, zwłaszcza gdy jest mowa o trasie Come out and Play, nie ulega wątpliwości, że była to jak dotąd najlepsza trasa koncertowa w całej karierze artystki.


Po koncercie zgrzani i zmęczeni, szybko udaliśmy się do hotelu by tam złapać kolejny oddech i wrócić po półtorej godzinie. Podczas koncertu nie udało się nam rzucić Kim na scenę pojedynczych róż, dlatego pod Muffathalle wróciliśmy z dwoma bukietami. Pogoda niestety się popsuła i padało, co utrudniało nam czekanie na Kim. Na szczęście z nami czekała jeszcze tylko jedna niewielka grupka fanów, więc mieliśmy nadzieję, że pomimo tak paskudnej pogody Kim poświęci nam chwilkę. Niestety czekaliśmy na Kim dłużej, niż się spodziewaliśmy i podczas gdy mokliśmy na deszczu, Kim przyjmowała gości, m.in. ludzi z wytwórni Sony.
W między czasie jednak mieliśmy okazję spotkać się ze Scarlett, która wyszła do nas z autokaru, udekorowanego na specjalne urodzinowe przyjęcia perkusisty. Podarowaliśmy jej bukiet róż a ona serdecznie podziękowała nam za przybicie. Przyznała, że uwielbiają oglądać nas bawiących się w pierwszym rzędzie, a gdy jej powiedzieliśmy, że będziemy także w Paryżu, ale na balkonie, powiedziała, że będzie nas wypatrywać. Nie omieszkaliśmy poskarżyć się jej także na ochronę, która nie pozwoliła nam zawiesić naszego transparentu na barierkach.

Po kolejnych piętnastu minutach luksusowy pojazd ruszył z miejsca i podjechał pod tył hali, skąd miał zabrać Kim, a my podążyliśmy za nim. I wkrótce pojawiła się, uśmiechnięta stanęła na schodach autokaru i się z nami przywitała. Podpisywała płyty oraz zdjęcia, pozowała do pamiątkowych zdjęć. Podziękowała nam za przepiękny bukiet kwiatów, powiedziała, że cieszy się, że znowu może nas widzieć i była pod wrażeniem, że tak długo chciało się nam na nią czekać, pomimo deszczu. Też jej powiedzieliśmy o tym, że będziemy w Paryżu, na co odpowiedziała do nas po francusku, ale niestety nie zrozumieliśmy. W końcu pożegnaliśmy się i wróciliśmy do hotelu, gdzie spędziliśmy jeszcze wspólne chwile w pokoju, nim położyliśmy się spać.


Na drugi dzień, zbyt zmęczeni, zrezygnowaliśmy z planowanej wycieczki po mieście i zostając w pokoju, rozmawialiśmy
i oglądaliśmy nasze zdjęcia z poprzedniego dnia. Zaczęliśmy już także snuć plany na kolejne koncerty Kim, a przecież czekał na nas jeszcze wyjazd do Paryża.
Szczęśliwi wróciliśmy do Polski późnym wieczorem
i rozstaliśmy się na lotnisku w znakomitych humorach,
a niektórzy z nas myślami byli już w Paryżu...


Ciąg dalszy... koncert w Paryżu


Powrót do początku




|  Biografia  |                

|  Twórczość  |               

|  Wydarzenia  |               

|  Galeria  |              

|  KimWilde.pl  |

Biografia

Kalendarium

Ogrodnictwo

Secret Songs

Ricky Wilde
Teksty piosenek

Albumy

Single

Teledyski

Książki

Twórcy piosenek
Koncerty

Kim Wilde w Warszawie

Terminy
Galeria zdjęć
Strona Główna

Forum

Facebook

O stronie


© KimWilde.pl   2006 - 2015

facebook