Albumy  |   Single  |   Teledyski  |   Autorzy piosenek  |   Teksty piosenek  |   Książki  |   Ogrody  


Select  

Data wydania: 10.05.1982
Producent: Ricky Wilde
Wydane przez: RAK RECORDS


  1. Ego
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  2. Words fell down
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  3. Action city
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  4. View from a bridge
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  5. Just a feeling
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  6. Chaos at the airport
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  7. Take me tonight
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  8. Can you come over
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  9. Wendy Sadd
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  10. Cambodia & Reprise
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)

Wersja remastered z 2009 r. zawiera dodatkowo:

  1. Watching For Shapes
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  2. Cambodia (Single Version)
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  3. Child Come Away
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  4. Just Another Guy
    (Ricky Wilde/Marty Wilde)
  5. Bitter Is Better
    (Masami Tsuchiya/Bill Crunchfield)

Zamów re-edycję płyty:
Cherry Red Records
Fan.pl
Empik



RECENZJA

Autor: MickeCobra

Niniejsza opinia jest w większości subiektywna, jak widzicie pisana na luzie, swobodną interpretacja, wiec jeśli komuś niektóre skojarzenia wydadzą się dziwne czy nawet nietrafione, niech potraktuje je z przymrużeniem oka.

Po dłuższym zastanowieniu i przesłuchaniu wszystkich albumów Kim, doszedłem do wniosku że to chyba najlepsza płyta tej piosenkarki ;) Owszem, nie porywa przebojami, też Kim nie śpiewa tu jeszcze na swoim najwyższym poziomie, jednak klimat muzyki, tworzonej przez wysoko grające, pulsujące analogowe syntezatory, automatyczne instrumenty perkusyjne i mroczne teksty, po prostu przebija wszystkie te wady.
Słychać czerpanie pełnymi garściami z wydanego w 1976 r., przełomowego albumu Oxygene - Jean Michel Jarre'a. Zresztą nie tylko rodzina Kim czerpała inspirację z tej muzyki, podobne dźwięki słychać niemal wszędzie w muzyce tego okresu, ot żeby wspomnieć tylko Noc Komety Budki Suflera, a tym bardziej jeszcze że to cover grupy Eloy.
Sama muzyka słuchana dzisiaj, bardzo mocno się zestarzała i nie wytrzymała próby czasu w przeciwieństwie choćby do rocka lat 70-tych. Oczywiście nie ma w tym nic złego, w każdym bądź razie ja lubię starą muzykę. Nawet śmiało uważam że dodaje to jej jeszcze większej wartości, jest dziś po prostu niezwykła i niepowtarzalna w swojej oryginalności. Niektórzy nie bez racji, uważają wręcz że z muzyką jak z winem, im starsza tym lepsza, cofają się więc do słuchania klasyki z przełomu XVIII i XIX wieku...

Wracając do Select, muzyce zawartej na płycie można przylepić etykietkę hi-nrg / new-wave. Niektóre kawałki, np. Ego mi osobiście mocno kojarzą się z dźwiękami jakie można było usłyszeć grając w gierki na pierwszych komputerach Commodore czy Amiga, choć te powstały oczywiście znacznie później...

Sprawia to, że muzyka jest piękna w swej prostocie, wzbogacana nieraz gęstymi, perkusyjnymi pasażami na automatach, nie pozbawiona jednak pierwiastka ludzkiego, bo niemal zawsze da się usłyszeć ledwo przebijającą się (z powodu słabości ówczesnych pieców), grającą elektryczną, czy basową gitarę. Jest i jeden kawałek w starym stylu w jakim Kim nagrała pierwszy album, post-punkowy Can You Come Over, tu wyraźnie słychać że rock nie zestarzeje się nigdy, gdyż jest po prostu wieczny ;) Dla mnie osobiście ponadczasowym jest jeszcze View From A Bridge, niemal zawsze włosy stają mi dęba gdy słucham tego kawałka, zwłaszcza na końcu gdy Kim śpiewa: "Cos when I look below the bridge; I see its me" (skoczyła z mostu, zabiła się i teraz obserwuje swoje martwe ciało jako duch) ;P W rzeczywistości chyba nigdy się nie dowiemy czy ona skoczyła naprawdę, gdyż śpiewa również: "I teraz nie wiem co jest prawdą a co wyobraźnią". Teksty dużej części utworów można interpretować na wiele sposobów, słychać, że pisząca je osoba nie potraktowała ich tylko jako przyśpiewek do rytmu muzyki.

Jak widać w tych wydawać by się mogło prostych piosenkach jest szczypta psychodeli, podsycana jeszcze sztuczną, zimną i bezduszną barwą analogowych syntezatorów i automatów perkusyjnych. Bo kto dziś odważyłby się napisać tekst do piosenki pop o chaosie na lotnisku i spadających samolotach, a co za tym idzie śmierci setek ludzi ? Czy o tym że diabeł przechodzi się ulicami ? Action City to dla mnie piosenka jakby o sytuacji poprzedzającej Biblijny Armagedon. Nie wiem czy przypadkiem czy z namysłem udało się trafić tak bezbłędnie tekstem do sytuacji obrazującej stan zepsutego, XX wiecznego społeczeństwa ;) Nie da się tego oczywiście porównać do pisanych współcześnie do takiej muzyki tekstów. Teraz przeważają te miałkie o miłości, w kółko o tym samym, byle do rymu, one jakoby usypiają społeczeństwo, od razu kojarzy mi się chocholi taniec z lektury Wesele jaką przerabiałem w szkole ;P Trzeba też zwrócić uwagę na przegadaną kompozycję Cambodia ;) Ukłon w stronę wojny w Wietnamie, ta piosenka to swojego rodzaju anty-wojenny protest song. Ja tu słyszę muzycznie inspirację progresywnymi, tasiemcowatymi klimatami grupy Yes czy Pink Floyd, potwierdza to instrumentalne, podniosłe zakończenie Reprise, stanowiące przy okazji wspaniałe zwieńczenie albumu.

O każdym utworze na płycie można by napisać jeszcze wiele, pominąłem te spokojniejsze, chyba niesłusznie, bo choćby Take Me Tonight to istne dzieło sztuki. Niesamowity moment gdy Kim śpiewa: "When all I believe in is just how I'm feeling tonight; Oh, take me tonight", "Oh, weź mnie tej nocy", a jej głos rozmywa się w przestrzeni tak jakby kochanek naprawdę zabrał ją sprzed mikrofonu...

Muzyka instrumentalnie choć opiera się głównie o brzmienia analogowych syntezatorów i automatów perkusyjnych jest bardzo zróżnicowana. Mamy mocne i szybkie, pulsujące syntezatorami i walące automatami perkusyjnymi jak seriami z karabinu, utwory takie jak Ego, Words Fell Down, Chaos At The Airport, oraz spokojne, niemal eterycznie rozpływające się w powietrzu dzięki sztucznej przestrzeni generowanej przez elektronikę, Just A Feeling, Take Me Tonight, Wendy Sadd. Ten ostatni kawałek jest bardziej stonowany i jakby pogodniejszy... ale to tylko pozory. Mówi o takich przerażających czynach jak gwałt, obłęd i w końcu samobójstwo młodej dziewczyny.

Różne smaczki urozmaicają mocno kompozycje. Szum wiatru na początku View From A Bridge (no, most był chyba wysoki ;), dźwięk odrzutowego silnika samolotu w Chaos At The Airport, czy odgłos lecącego śmigłowca pomiędzy Cambodia i Reprise. Co ciekawe, nie są to rzeczywiste dźwięki, a wygenerowane za pomocą syntezatorów tak by przypominały naturalne odgłosy. Od razu przychodzi mi na myśl rozpoczynające Ciemną Stronę Księżyca Floydów bicie serca, również generowane przez analogowy syntezator, czy w utworze On The Run, gdzie syntetyczne dźwięki naśladują przejeżdżające z prawa na lewo przez peron pociągi. Świetny pomysł i znakomite wykonanie, każdy głupi mógłby nagrać lecący samolot i umieścić go na początku piosenki, wygenerowanie czegoś takiego na syntezatorze brzmi z pewnością ciekawiej. W Just A Feeling głos Kim wypełnia całą przestrzeń pomiędzy kolumnami, nie jest zawieszony punktowo, brzmi to jakby nagrano ją mono w każdym kanale. Można powiedzieć że w tym kawałku wokal pełni podobną rolę jak grający, elektroniczny instrument. W Ego wokal Kim pojawia się w pierwszej chwili mocno na lewo od środka sceny, by z czasem powoli przedryfować w prawo, dokładnie pomiędzy grające głośniki, ale nie wiem czy było to zamierzone czy może spowodowane jakimś defektem sprzętu nagrywającego. Faktem jest, że wszystkie te efekty brzmią bardzo ciekawie, nietypowo i nieszablonowo, po raz kolejny należą się słowa uznania.


Podsumowując, pozycja klasyczna, powinna się znaleźć w każdej kolekcji szanującego się melomana, a na pewno wstyd nie znać tej muzyki.

Ocena muzyki: rewelacja
10/10



Mam pierwsze wydanie tej płyty, sygnowane przez wytwórnię RAK Records 1982. Nie znalazłem żadnych innych informacji o wydaniu tego CD jak data 10 maja 1982 roku, może z tego wynikać że jest to jedna z pierwszych płyt kompaktowych na świecie. Jak brzmi taka stara produkcja ? Na dobrym sprzęcie stereo brzmi wyśmienicie co mnie osobiście wprawiło w duże zdumienie! (Po przesłuchaniu mp3jek na słuchawkach byłem nastawiony mocno sceptycznie). Przede wszystkim brak jest podbicia pasma (loudness) czym częstują nas obecnie do bólu i krwi z uszu współczesne wydania z większości gatunków muzycznych :] Co za tym idzie płyta gra cicho, acz po podkręceniu gały wzmocnienia na wzmacniaczu dynamika wbija w fotel.

Syntezatory i automaty biją z niesamowitą precyzją, motoryczne, rozpędzone kawałki takie jak wymienione wcześniej Ego, Words Fell Down, Chaos At The Airport porywają i dają takiego kopa energią że ciężko wysiedzieć nie podrygując w fotelu.

Przestrzeń jest fantastyczna, dźwięk unosi się niemal w cały pomieszczeniu, słychać go za kolumnami, przed nimi, a wystarczy dać nieco głośniej by trójwymiarowe efekty pojawiły się i po naszych bokach gdzie siedzimy. Źródła pozorne są precyzyjnie i punktowo lokalizowane w tej przestrzeni, palcem można wskazać gdzie stoją i grają poszczególne instrumenty.

Oczywiście, analogowe syntezatory mają swoją nieco sztuczną, plastikową barwę, a automaty perkusyjne są mocno wysuszone, ja śmiem twierdzić że nie jest to wada a wręcz zaleta, dodaje niesamowitego uroku i niepowtarzalności tej muzyce. Do nagrania wokalu Kim można mieć jednak zastrzeżenia. Jest on nieco wysuszony i piskliwy na wyższej średnicy gdy piosenkarka wchodzi w wysokie rejestry. Brzmi to jakby mikrofon był nastawiony ze zbyt duża czułością, a Kim śpiewała za blisko niego. Gdyby nie ta łyżka dziegciu w beczce miodu, byłyby cztery gwiazdki.

Ocena brzmienia: dobra
6/10



Spróbujmy zabawić się w omówienie okładki płyty (mam oryginalne wydanie z wytwórni RAK Records, EMI Electrola 1982).

Książeczka Select jest dla mnie równie niezwykła co sama muzyka. Na jednej stronie zdjęcie popiersia Kim na białym tle, na odwrocie niby takie samo ale na czarnym tle. Czy dacie radę odnaleźć szczegółów różniących oba zdjęcia? Wbrew pozorom nie jest to takie proste, mocno kontrastujące tło potrafi spłatać figle naszym oczkom. Co miałyby przedstawiać te dwa zdjęcia? Może chodzi o jasną i o mroczną stronę osobowości Kim? Okładka jest prosta jak sama muzyka na płycie, czy niesie jednak jakieś ukryte przesłanie? Wewnątrz okładki tylko track lista na futurystycznym tle nie pozwala na snucie jakichkolwiek innych domysłów. Piękno jest sztuką nawet jeśli tkwi w prostocie.

Nazwa płyty można powiedzieć również oddaje klimat muzyki. Precyzyjne dobrane, wyselekcjonowane czyste, zimne elektroniczne dźwięki. Gładkie i doskonałe jak naga postać Kim ze zdjęcia.

Twarz Kim kojarzyć się może z obrazem Mona Lizy... choć może trochę przeginam. Ale Kim ze zdjęcia też ani się nie uśmiecha, ani nie smuci, bije od niej jakiś wewnętrzny spokój i piękno...

Powrót do początku




|  Biografia  |                

|  Twórczość  |               

|  Wydarzenia  |               

|  Galeria  |              

|  KimWilde.pl  |

Biografia

Kalendarium

Ogrodnictwo

Secret Songs

Ricky Wilde
Teksty piosenek

Albumy

Single

Teledyski

Książki

Twórcy piosenek
Koncerty

Kim Wilde w Warszawie

Terminy
Galeria zdjęć
Strona Główna

Forum

Facebook

O stronie


© KimWilde.pl   2006 - 2015

facebook